Because we have had problems with spam bots, new persons wanting to edit have been temporarily suspended.

Akwarium w Monaco

Free texts and images.

Jump to: navigation, search

Akwarium w Monaco • Wiersz • written by Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Akwarium w Monaco
Wiersz
written by Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Info Simple bw.png Akwarium w Monaco: Information and licence SemiPD-icon.png
 "Tygodnik Ilustrowany" 1925, nr 3


I

Ścierpnięty ze złości głowonóg o smutnych oczach starca,
rybki jak serca bijące skrzelami, węgorze jak lite pasy,
żyjący młotek i nóż srebrzysty i zardzewiała tarcza,
i kraby rozparte strojące straszliwe japońskie grymasy;

łakome kwiatki, przebiegłe listki, anemon chodzący w kółko i szukający
mięsa,
ślimak z ukwiałem różowym żyjący za pan brat
ale dzisiaj zalegają trawę,
merveilleusy w niebieskich sukniach...
Gasną atłasów melodyjne włókna,
i zapadają w głąb spojrzenia łzawe...

Nikną mufki olbrzymie, gwiaździste koronki,
budki-kabryjolety, o barwach niewinnych,
a pozgonne zapachy wiejące od łąki
są zapachami fiołków,
bo nie śmią być inne...

Płaty białych, nie czytanych listów
ktoś rozrzucił szerokim wachlarzem - -
w grozie długich, wiosennych poświstów,
trupim uśmiechem tają śnieżne twarze.

Szale, ongiś puszyste w styczniowej zamieci,
szarymi spływają rzekami - -
czasem brylant na lokach szronowych zaświeci
i w trawie kończy się łzami.

Zlodowaciała ręka jednej z marzycielek
srebrzy się jeszcze w cieniu,
strzeżona przez niego...
Wkoło dymią słoneczne bomby i szrapnele.
Pokój zabitym śniegom...
i fioletowy krzyżyk meduzy, który się w górze leniwie wałęsa -
może to wszystko jest niebo lub piekło, tamten świat?


II

Ach, a te mate rybeczki japońskie wesołe i ptaszęce!
Strojne w pióra ni to ni owo, garbate, złociste Bóg wie co,
o, każdą z nich ucałować za to, że jest, w podzięce,
i wszystkie razem przycisnąć do serca zmęczonego już tajemnicą.


III

Wielki żółw pływa za szybą machając nogami płaskimi jak skrzydła.
Grzyb półkulisty i twardy, od spodu złoty i miękki -
ma oczy sowy, dziób orła i trupie nozdrza straszydła,
a mech powiewa na jego tarczy w błyszczące sęki.
Jak utopiony Japończyk spogląda martwo i niesłychanie.
Bursztynem prześwieca szyldkret, samurajowa zbroja.
O, dajcie mi na czym uklęknąć i mój sandałowy różaniec,
a będę na nim powtarzać bez końca: Naturo! miłości moja!

SemiPD-icon.png Works by this author are in the public domain in countries where the copyright term is the author's life plus 71 years or less. cs | de | en | eo | es | fr | he | pl | ru | zh
  ▲ top
Personal tools