500 miljonów Begumy/14

Free texts and images.
Jump to: navigation, search

Rozdział XIII 500 miljonów Begumy • Rozdział XIV • written by Juliusz Verne Rozdział XV
Rozdział XIII 500 miljonów Begumy
Rozdział XIV
written by Juliusz Verne
Rozdział XV
Uwaga! Tekst wydano w 1931 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!

Rozdział XIV
Przygotowania do walki.

'The Begum's Fortune' by Léon Benett 36.jpg

Niebezpieczeństwo nie było bliskiem, ale nie przestało być groźnem. Marceli opowiedział doktorowi i jego przyjaciołom wszystko, co wiedział o przygotowaniach Herr Schultze’a i o jego niszczących maszynach. Zaraz nazajutrz Rada Obrony, w której wziął udział, zajęła się ułożeniem planu obrony i przygotowaniami do niej.

We wszystkiem pomagał Marcelemu Oktawiusz, który zmienił się bardzo korzystnie pod względem moralnym.

Jakie postanowienia zapadły? Nikt nie znał szczegółów. O głównych tylko zasadach systematycznie zawiadamiano prasę i te tylko rozchodziły się między publicznością. Łatwo w tem można było poznać praktyczną rękę Marcelego.

„W każdej obronie – mówiono na mieście – najważniejszą rzeczą jest dobrze znać siły nieprzyjaciela i system odporu zastosować do tych sił. Lepiej jest jednak mieć do czynienia z armatami, których znamy liczbę, system, doniosłość i skutki, aniżeli walczyć z mało znanemi maszynami.

Najgłówniejszą rzeczą było nie dopuścić do opasania miasta, czy to od lądu, czy od morza.

Nad tą kwestią pilnie pracowała Rada Obrony i kiedy wreszcie publicznie ogłosiła, że zadanie to zostało rozwiązane, nikt o tem nie wątpił. Obywatele zbiegli się tłumami, proponując swą pomoc do potrzebnych robót. Nie pogardzano żadną pracą, która mogła przyczynić się do dzieła obrony.

Ludzie różnego wieku, rozmaitego stanowiska, stawali się prostymi robotnikami. Praca szła wesoło i szybko. Sprowadzono do miasta zapasy żywności, dostateczne na dwa lata. Zaopatrzono się w znaczną ilość węgla kamiennego i żelaza. Żelazo, jako pierwszą podstawę uzbrojenia; węgiel, jako rezerwoar ciepła i ruchu, jedno i drugie koniecznie potrzebne w walce.

Węgiel i żelazo składano na placach, olbrzymie zaś wory z mąką, sztuki wędzonego mięsa, sterty serów, góry konserwów i suszonych jarzyn układano w halach, zamienionych na magazyny. Liczne stada bydła zamknięto w ogrodach, które z Frankopolis robiły jedną wielką łąkę.

'The Begum's Fortune' by Léon Benett 37.jpg

Wreszcie kiedy wydano rozkaz mobilizacji dla wszystkich mężczyzn, mogących nosić broń, zapał, z jakim przyjęto to rozporządzenie, wykazał raz jeszcze doskonałe usposobienie żołnierzy – obywateli. Ubrani w krótkie wełniane kaftany, płócienne spodnie, pół-buty i dobre skórzane kapelusze, uzbrojeni w karabiny Werdera ćwiczyli się po wszystkich alejach.

'The Begum's Fortune' by Léon Benett 38.jpg

Gromada chińskich robotników kopała ziemię, robiła fosy, wznosiła okopy i reduty, gdzie tylko było można. Zaczęto odlewać działa i roboty te prowadzono bardzo gorliwie. Do pracy tej doskonale się przydały piece dymożercze, których wielką ilość posiadało miasto, a które zużytkowano teraz, zamieniwszy je na piece do odlewów.

Wśród tego bezustannego ruchu, Marceli okazywał się niestrudzonym. Był wszędzie i wszystkiemu umiał podołać. Umiał rozwiązywać natychmiast wszelką trudność, czy to praktyczną, czy teoretyczną.

W razie potrzeby zawijał rękawy i sam pokazywał jakiś dobry sposób, jakiś szybki ruch w robocie. To też cieszył się wielkim szacunkiem i rozkazy jego spełniano jak najściślej i bez szemrania.

Oktawiusz robił co mógł. Narazie miał wprawdzie chętkę ozdobić swój mundur złotymi galonami, ale wkrótce zrzekł się tej myśli, zrozumiawszy, że służbę musi zacząć od obowiązków prostego żołnierza.

To też zajął miejsce we wskazanym sobie bataljonie i zachowywał się w nim jak wzorowy żołnierz. Tym, którzy z początku ubolewali nad nim, odpowiadał:

„Każdemu podług zasług. Może nie potrafiłbym rozkazywać!… Niech się przynajmniej nauczę słuchać!”

Pewna wiadomość – fałszywa wprawdzie – dodała robotom większego jeszcze bodźca. Herr Schultze, powiadano, prowadzi układy z kompanją morską celem przewozu swoich dział. Od dnia tego, „kaczki” gazeciarskie szły jedna za drugą. Raz mówiono, że flota Schultze’a zatonęła, to znowu, że kolej żelazną do Sacramento zburzyli „ułani”, którzy spadli zapewne z nieba.

Pogłoski te, którym natychmiast zaprzeczano, były poprostu wyssane z palca przez dziennikarzy, którzy sami już nie wiedzieli, czem mają podtrzymywać ciekawość czytelników. W rzeczywistości, Stahlstadt nie dawał znaku życia.

Ta zupełna cisza dawała wprawdzie Marcelemu możność dokończenia rozpoczętych robót, ale z drugiej strony niepokoiła go cokolwiek w rzadkich chwilach, kiedy miał czas myśleć o tem.

Czyżby zbój miał zamiar udoskonalić baterje, albo przygotować jakąś nową sztukę w swoim rodzaju? – pytał siebie niekiedy.

Ale plan zatrzymania okrętów nieprzyjacielskich lub niedopuszczenia do opasania miasta, zdawał się zadość czynić wszystkim potrzebom, i Marceli w chwilach rozmyślań, stawał się podwójnie czynnym.

Jedyną jego przyjemnością i jedynym odpoczynkiem po pracowitym dniu, była krótka godzina, którą co wieczór spędzał w salonie pani Sarrasin.

Od samego początku doktór wymagał, żeby młody człowiek codziennie jadał u niego, wyjąwszy chyba, że gdzieindziej będzie zaproszony, ale, rzecz dziwna, dotąd nie spotkało go tak ponętne zaproszenie, by Marceli wyrzekł się tego przywileju. Wieczna partja szachów doktora z pułkownikiem Hendonem, nie była jednak tak nadzwyczajnie zajmująca, by mogła wytłumaczyć tę jego akuratność. Trzeba więc przypuszczać, że inny jakiś urok przyciągał go do domu doktora i może odgadniemy jakiego rodzaju był ten urok, chociaż Marceli sam napewno nie domyślał się tego. To pewna, że doznawał przyjemności, przebywając z panią Sarrasin i panną Joanną, kiedy wszyscy troje siedzieli wieczorem koło dużego stołu; obie dzielne kobiety zajmowały się przygotowaniem tego wszystkiego, co mogło być potrzebne w przyszłej obsłudze ambulansów.

– Czy nowe nity stalowe będą lepsze od tych, których rysunek pokazywał nam pan wczoraj? – pytała Joanna, którą zajmowało wszystko, co dotyczyło robót obronnych.

– Zapewne, proszę pani, – odpowiedział Marceli.

– Bardzo mnie top cieszy! A ile pracy, ile trudów kosztuje najmniejszy szczegół pomysłu!… Mówił pan, że wykopano wczoraj znowu pięćset metrów fosy. To wiele, prawda?

– Wcale nie, to nawet za mało! W ten sposób nie skończylibyśmy obwodu nawet za miesiąc.

– Chciałbym, żeby się to skończyło i żeby ci szkaradni Niemcy natarli już na nasze miasto. Szczęśliwi ci mężczyźni! Mogą działać i być użyteczniejsi. W ten sposób oczekiwanie wydaje im się nie tak długie, jak nam, niezdolnym do niczego.

– Do niczego, – uniósł się spokojny zwykle Marceli, – do niczego! A dla kogo, jak pani myśli, ci ludzie, którzy rzucili wszystko i stali się żołnierzami, dla kogo pracują, jeżeli nie dla spokoju i szczęścia swoich matek, swoich żon i narzeczonych? Ich zapał w was czerpie swe natchnienie. Komu zawdzięczać należy to pragnienie poświęcenia, jeżeli nie…

Marceli zamilkł zmięszany. Panna Joanna nie nastawała więcej i dyskusję musiała zakończyć dobra pani Sarrasin, mówiąc młodemu człowiekowi, że miłość wyjaśni zapał większości pracowników.

Kiedy nielitościwy obowiązek odwoływał Marcelego, kiedy musiał iść, żeby dokończyć jakiś projekt lub kosztorys, wówczas z żalem przerywał przyjemną rozmowę, i wychodząc, unosił z sobą niewzruszone postanowienie uratowania Frankopolis i wszystkich jego mieszkańców, nie wyłączając najuboższych.

Nie spodziewał się dalszego biegu wypadków, które były naturalnem, nieuniknionem następstwem praw, rządzących Stahlstadt’em.

I-white.on.blue.png Flag of Canada.png This work, or works of this author or translator, are in the Canadian public domain by virtue only of the rule of the shorter term. The application of other rules in the Copyright Act alone would not be sufficient to put it in the public domain. See also: Shorter term: Poland cs | de | en | eo | es | fr | he | pl | ru | zh

SemiPD-icon.png Works by this author are in the public domain in countries where the copyright term is the author's life plus 48 years or less. cs | de | en | eo | es | fr | he | pl | ru | zh
  ▲ top