Bebetlejem

Free texts and images.
Jump to: navigation, search

Bebetlejem • Wiersz • written by Konstanty Ildefons Gałczyński
Bebetlejem
Wiersz
written by Konstanty Ildefons Gałczyński
Źródło: "Cyrulik Warszawski", 1928, nr 52


Cóż to się, moi mili,
cóż to się dnieje?
Święto, widać, jakoweś wielkie w Betlejem,
świecą gwiazdki na niebie,
Panna Dziecię kolebie,
święty Joseph z radości się śmieje.

Aniołowie nad szopką
dmą w zielone trąbki,
Maleńkiemu z radości błyszcza się ząbki.
Przybywają pasterze,
dary niosą w ofierze:
czekoladki, petit-fours'ki, z cukru gołąbki.

Potem poczet królewski
przychodzi duży -
buty pyłem okryte, jak te z podróży:
to są ci trzej królowie,
orientalni mędrcowie:
dwóch białych, trzeci czarny warszawski Murzyn.

Lecz nie tylko do szopki
przybyli króle -
wszystkich tu można spotkać, wszystkich w ogóle:
w te bogobojne strony
przyszły nawet masony,
nawet Tuwim diabelski, straszliwy Julek.

Już Słonimski nastraja
auzoriską lirę
i myśli, jaką by tu kropnąć satyrę,
ale jakoś nie może:
wzruszyło się niebożę,
patrzcie: z oczu cynika łzy kapią szczyre.

Wszystko jest tak nieomal
jako przed rokiem.
Czarny Lechoń przyjechał srebrnym obłokiem,
Wittłin we włosiennicy
przyszedł na pieszo z Nizzy,
w drodze karmił się wodą sodową z sokiem

Ze szwadronem lansjerów
jest i Wieniawa,
nie brak Kazia, Heleny i Jarosława;
jestem ja i Paczkowski,
Bandrowski, Irzykowski -
jak u Starszego Pana - cała Warszawa.

Panna sobie poprawia
złocisty kolczyk,
Boy chciałby coś powiedzieć, głos mu się plącze:
tyle ciepła. Broniewski
"w oczach ma rzewne łezki",
śpiewa: - Śpij, mój maleńki, ty komsomolczyk.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

A potem pito wódki
dużo i drańskiej.
Gwiazdy w niebie jak róże kwitły czekańskie.
Rzekł Tolek: - Jestem żydo-
żerca i wnet poszli do
"Małej Ziemiańskiej".


(1928)


SemiPD-icon.png Works by this author are in the public domain in countries where the copyright term is the author's life plus 63 years or less. cs | de | en | eo | es | fr | he | pl | ru | zh
  ▲ top